FreshMail.pl
Cze 22

Czym jest coaching – sesja 1

 We Wrocławiu, mieście magicznym, w cieniu Katedry, nad Odrą, obok Ogrodu Botanicznego.

Pierwsza sesja Zawodowych Studiów coachingu to głównie „rozkminianie” – czym jest coaching, a czym nie jest i być nie powinien.

Zaczynamy od wielkiego znaku zapytania (jak to w coachingu). I wizualizujemy sobie (jak o w coachingu) stan docelowy: czego chcę = kim chcę być = kim już się w jakiś sposób czuję. I oto okazuje się, że „rozkminka” czym jest coaching to także trochę krok do rozumienia siebie. Bo coaching opiera się na ciekawości drugiego człowieka, na rozumieniu, że jest wspaniały i… że nigdy do końca nie poznamy jego/jej możliwości, bo te wciąż rosną i wzbogacają się.

Tak i my, na tych studiach, a potem jako profesjonalni coachowie, wciąż odkrywamy nowe horyzonty, nowych wspaniałych siebie, dzięki rozmowom z naszymi klientami i otwartości na to, co z sobą niosą.

Czym więc jest coaching? Oczywiście mamy jego definicję. Ale jak wszystkie definicje jest ona przede wszystkim zaproszeniem do pogłębiania i kreowania.

Mój kolega Francuz lubi mawiać, że coaching jest jak miłość – nie da się tego wytłumaczyć, komuś kto tego nie „uprawia”. Czym jest coaching tak naprawdę można poznać będąc coachem lub coachee. Podobnie jak nie można komuś „na sucho” teoretycznie” wytłumaczyć czym jest muzyka albo jaki smak mają orzeźwiające lody w upalny wieczór.

Swoją drogą, porównania coachingu z miłością to już pewnego rodzaju topos. Na którejś konferencji, Marcia Reynolds (jedna z pierwszych na świecie MCC i dyrektorek ICF) przytoczyła słowa Thomasa Leonarda. założyciela ICF: „coaching jest miłością do ludzi, która stała się zawodem”.

W coachingu trzeba być we dwoje. I to bycie, ta relacja jest w tym zawodzie czymś fundamentalnym. Podobnie jak fundamentalnym jest początkowe porozumienie (które w naszym coachingowym żargonie, upraszczając, nazywamy kontraktem). Porozumienie, które poprzedza działanie i które jest tak elastyczne, jak elastyczna jest nasze bycie z coachee – wyczulone na zmianę kierunku, na potrzebę chwili, na całość osoby, na dynamikę zmian. Bycie z coachee, czyli obecność coa-czująca, oparte na etyce życzliwości i profesjonalnych standardach.

***

Taka była – skrótowo ujmując – treść naszego spotkania, pierwszej sesji studiów coachingu, „wtajemniczenia”. A przecież było w niej tyle bogactwa – nas – ludzi zachwyconych innymi ludźmi, praktykujących otwartość, tolerancję, zaciekawienie, życzliwość… Nie da się opisać tego, w czym uczestniczyliśmy. Tym bardziej, że każda z uczestniczących osób to cały bogaty wszechświat, który choć ukazuje innym tylko pewien aspekt siebie, to z tego aspektu, kilku słów, kilku zachowań, jakiegoś gestu, jakiegoś komentarza czy pytania… można domyślać się obecności szerokich lądów i głębi oceanów, jakie się za nimi kryją.

No i tyle – dalej: sza! ani słowa więcej! Gdyż zgodnie z regułami sztuki, zawarliśmy między sobą  tzw. kontrakt wewnętrzny, a w nim zobowiązanie do absolutnej poufności.

Dziękuję Wam, drodzy studenci – drodzy coachowie, za Waszą wspaniałą, inspirującą obecność i aktywność, oraz za to, że zgodziliście się na udostępnienie Waszych zdjęć na tym blogu.

Do zobaczenia za pół roku we Wrocławiu!

***

Ewa Mukoid

Newsletter Mukoid

Zapraszamy do zapisania się na nasz Newsletter!

Zapisz mnie na newsletter Mukoid (możesz wypisać się w każdym momencie).

FreshMail.pl